Jakiego błędu unikać, starając się o kredyt?

Kategoria : Kredyty

Podstawowa wskazówka dla kredytobiorcy brzmi: nigdy, ale to nigdy nie składaj wniosku o kredyt tylko do jednego banku.

Zwłaszcza, jeśli od kredytu zależy coś więcej, niż to, czy tylko będziesz oglądał wiadomości na nowej plazmie. Przede wszystkim dotyczy to kredytów mieszkaniowych.

Jeśli już bowiem podjąłeś decyzję, że kupujesz dom czy mieszkanie i starasz się o kredyt, to jednocześnie szukasz też nieruchomości, prawda? Albo już masz coś upatrzonego – i potrzebujesz tylko pieniędzy. Zwrócenie się tylko do jednego banku może Cię drogo kosztować.

Są przynajmniej dwa powody, dla którego powinieneś ubiegać się o kredyt w co najmniej dwóch bankach.

  1. Bank, do którego się zwróciłeś, może zwyczajnie odrzucić Twój wniosek z takiego, czy innego powodu. To powód bardzo oczywisty. Jeśli nie dostaniesz kredytu, i tak musisz szukać gdzie indziej, więc czemu nie robić tego od razu?
  2. Jeśli rozmawiasz tylko z jednym bankiem, zdajesz się całkowicie na jego łaskę – i nie masz w ręku żadnych  atutów negocjacyjnych.

Widzisz, pracownicy banków to urzędnicy bankowi. A słowo “urzędnik” nakazuje daleko idącą ostrożność.

Możesz być przekonany, że Twoja sytuacja finansowa jest zdrowa, i że bez problemu dostaniesz kredyt. Fakt. Jeśli rzeczywiście jest zdrowa, to zazwyczaj taki kredyt dostaniesz.

Dostaniesz go. Co nie znaczy, że szybko. I tanio.

Twoje dokumenty będą krążyć między urzędnikami. Między departamentami. Między jakimś departamentem Obsługi Klienta i Departamentem Analiz. A potem Departamentem Obsługi Prawnej.

Urzędnicy mają to do siebie, że czasem chorują. Jak nie w jednym departamencie, to w drugim. A jak już zachorują, to jeden drugiemu nie przekaże dokumentów. Ty uważasz, że Twój wniosek jest opracowywany. A dokumenty leżą gdzieś na jakimś opuszczonym biurku – i zwyczajnie się kurzą.

Urzędnicy zbyt często nie widzą życia. Oni widzą papiery. Dlatego nie bądź zdziwiony, jeśli nagle ni z tego ni z owego zostaniesz poproszony o dostarczenie jakiegoś śmiertelnie ważnego dokumentu, którego uzyskanie wymaga czasu, i do uzyskania którego Twój wniosek zostanie zamrożony. Czas znowu płynie.

Ktoś się pomyli. Ktoś się zakocha na śmierć i życie i wszystko inne, łącznie z Twoim wnioskiem kredytowym, przestanie go obchodzić.  Ogólnie, jeśli masz zawartą na przykład umowę przedwstępną czy to z deweloperem, czy też ze sprzedawcą nieruchomości z rynku wtórnego i wydaje Ci się, że dwa miesiące to masa czasu na pozyskanie kredytu, możesz bardzo się zdziwić, jak jeszcze dwa czy trzy dni przed upływem terminu nie będziesz miał umowy w ręku.

Albo upatrzyłeś sobie atrakcyjną nieruchomość i z biciem serca oczekujesz, czy ktoś nie sprzątnie Ci sprzed nosa domu, w którym zakochałeś się od pierwszego wejrzenia.

To stresujące.

Dla Ciebie, naturalnie. Nie dla banku.

Chyba, że w grę wchodzi drugi bank. I trzeci. Trzy banki, z którymi rozmawiasz, to zdecydowanie najlepsza liczba.

Z dystansem podchodź do zapewnień miłych, młodych ludzi, którzy rozmawiać będą z Tobą podczas pierwszej rozmowy sprzedażowej, że “w pana przypadku nie będzie żadnych problemów i kłopotów, że to wygląda na czysty wniosek”.

Fajnie, jeśli to okaże się prawdą. Ale pamiętaj, zwykle Twojego wniosku nie będzie opracowywać ta osoba, która z Tobą rozmawia. Tylko jakiś inny departament, na którego postanowienia to miła młoda osoba nie ma zwykle wpływu. Miej to na uwadze.

A jeśli nie rozmawiasz z kilkoma bankami, co możesz zrobić, gdy rozpatrzenie Twojego wniosku przeciąga się w nieskończoność? Co zrobisz? Pójdziesz sobie? A może gdzie indziej jest jeszcze gorzej, pracują jeszcze wolniej, a sporo czasu już straciłeś.

Banki zdają sobie sprawę, że ludzie nie lubią tych wszystkich procedur, papierów. Że jak już gdzieś ktoś im powie, “ok., dobra, u nas załatwimy panu wszystko, ja się wszystkim zajmę”, to chcą w to wierzyć, chcą rzucić te wszystkie zaświadczenia na stół – i uciekać.

Drugi bank? Tu i tam to samo? Nie, tylko nie to.

A jednak. Coś Ci powiem. Kiedy składasz przed bankiem swoje dokumenty – i nieopatrznie informujesz bank, że nigdzie indziej nie szukasz – oni wiedzą, że mają Cię w ręku. Że mogą sobie na wszystko pozwolić, bo wszystko od nich zależy.

Na rynku jest kilkadziesiąt innych, konkurencyjnych banków. Ale dla Ciebie, w tym momencie, konkurencja przestaje istnieć. Istnieje tylko ten jeden bank, który może teraz wszystko.

Od niego wszystko zależy. Bo Ty jesteś pod presją – i nie zadbałeś o inne opcje.

Bank może – i wykorzysta to, jeśli uzna, że warto – specjalnie Cię przetrzymać. Aby w momencie, gdy już udzielą Ci kredytu, będziesz miał tak dość czekania i zamartwiania się, że zaakceptujesz wszystkie warunki finansowe, jakie Ci zaproponują.

Co z tego, że ten bank reklamuje się, że posiada najkorzystniejszą ofertę na rynku. Dla Ciebie może ona nie okazać się tak korzystna.

Co z tego, że chcesz kredyt na 30 lat. Bank może uznać, że inna liczba rat będzie odpowiedniejsza.

Co z tego, że chcesz kredyt w walucie. Bank może uznać, że ty dostaniesz w złotówkach, albo nie dostaniesz w ogóle.

W każdym razie – szanse są duże, że podpiszesz mniej korzystną umowę kredytową, niż mógłbyś, zostawiając sobie opcję wyboru.

Bo jest jedno magiczne zdanie, które wiele załatwia, które leczy chorych i zakochanych urzędników bankowych, usprawnia obieg dokumentów w banku i współpracę między departamentami.

Brzmi ono:

“Złożyłem także dokumenty w dwóch innych bankach, na wypadek, gdyby Państwo nie udzielili mi jednak tego kredytu. Bo na razie, to nic jeszcze nie gwarantujecie, prawda?”

Wtedy bank musi się liczyć z tym, że jak będą lecieć w kulki jak MM-sy – podziękujesz mu za współpracę.  Będą szybsi – i zastanowią się choć przez chwile, zanim zaproponują Ci ciężkie warunki kredytu. A jeśli masz naprawdę dobrą sytuację finansową, będą musieli trochę o Ciebie zabiegać.

Zwróć też uwagę na inny tego aspekt. Ci ludzie też wkładają pracę w Twój wniosek. Jeśli odejdziesz, ich praca pójdzie na marne. Czas i wysiłek włożony w Ciebie, przeminie z wiatrem. Nikt nie lubi pracować na darmo. Jeśli bank stosuje motywacyjny system wynagrodzeń, nie będą chcieli sobie na to pozwolić.

A o ileż mniej nerwów. I kto wie, może to nie ten bank, który obstawiałeś na początku okaże się najbardziej przyjazny, najbardziej szybki i kompetentny.

Skąd masz to wiedzieć, jeśli się sam nie przekonasz?

A jaki jest koszt złożenia dokumentów w trzech bankach, zamiast w jednym?

Dokumenty dostarczasz w trzech kopiach. Płacisz trzy razy za rozpatrzenie wniosku, jeśli banki pobierają takie opłaty. Twój czas – na początku. Potem może się okazać, że w rzeczywistości czas oszczędziłeś.

Jest to koszt marginalny. W porównaniu z korzyściami – żaden.

I jeszcze jedno. Nie informuj banku od razu, że nie są jedynym bankiem, z jakim rozmawiasz. Nie wtedy, gdy obiecują Ci złote góry.

Wspomnij o tym, gdy zaczną piętrzyć trudności. Gdy okaże się, że coś jest szalenie trudne i czasochłonne. Że winę za opóźnienie ponosisz Ty, bo nie dostarczyłeś papierka, o który poprosili Cię dzień wcześniej, a na uzyskanie którego Ty potrzebujesz dwa tygodnie. Albo kiedy patrzysz na propozycję umowy – i widzisz liczby, które nie są tak piękne jak te z reklam.

Tak, wtedy jest idealny moment.

Przeczytaj także:

Opublikowano w: Kredyty