Kategoria : Giełda
Gracze giełdowi starają się przewidzieć ruchy kursów akcji i indeksów posługując się jedną z dwóch metodologii:
Czasem obie te metodologie stosowane są łącznie.
Zwykle jednak zwolennicy jednej z nich są w opozycji do drugiej. “Technicy” uważają, że analiza fundamentalna jest nieprzydatna, a fundamentaliści odwrotnie, powiedzą ci, że technicy „wróżą z fusów”.
Analiza fundamentalna opiera się na uwzględnieniu czegoś tak fundamentalnego (stąd nazwa), jak sytuacja finansowa spółek. W największym uproszczeniu zasada jest taka, że jeśli spółka jest w dobrej kondycji finansowej i nie ma zagrożeń w jej działalności, kurs jej akcji na giełdzie będzie rósł.
Spółka może być także w aktualnie złej sytuacji finansowej, ale mieć wielki potencjał rozwoju, wprowadzać właśnie na rynek nowy produkt, który – jak już widać – będzie przebojem, władzę w firmie przejmują ludzie znani z tego, że z wielu upadających spółek uczynili gwiazdy giełdy – wszystko to są kolejne fundamentalne sygnały przyszłego wzrostu kursu akcji spółki.
Fundamentaliści czytać będą sprawozdania finansowe firm, w które chcą zainwestować. I na tej podstawie podejmować decyzje.
Wszystko to niewiele obchodzi najbardziej rygorystycznych zwolenników analizy technicznej. Zyski, wskaźniki ekonomiczne, zarząd, produkty – wszytko to jest zwykle poza zakresem ich zainteresowania.
To, co się dla nich liczy, to wskaźniki techniczne. Formacje, wyrysowywane na wykresie przez przeszłe ceny akcji spółek. Analitycy techniczni uważają, że w przeszłych ruchach cen kryje się klucz do przyszłych zysków. Wskazują tysiące przypadków, kiedy doskonałe zyski spółek nie przełożyły się przez długie miesiące na wzrost cen ich akcji. I jeszcze więcej przykładów tego, jak spółki bez pozornie bez żadnych perspektyw notowały gwałtowny wzrost.
Uzasadnieniem analizy technicznej są różnego rodzaju teorie, że rynek kapitałowy dyskontuje przyszłość. Można się z tym zgodzić, albo nie.
Bez wątpienia jednak w kursach akcji odzwierciedlenie znajdują emocje inwestujących ludzi. A analitycy techniczni próbują czytać z tych emocji i znajdować w nich powtarzalne wzory.
Giełdowi fundamentaliści dowodzić będą, że nie jest możliwe przewidywanie ruchów przyszłych cen z ich przeszłego zachowania. Technicy – przeciwnie – i dowodzić będą, że analiza fundamentalna pomija element psychologii rynku, który oni uważają za najważniejszy.
Co ciekawe, są inwestorzy z obu grup, którzy odnosili ogromne sukcesy w grze giełdowej.
Sugeruje to, że niezależnie od przyjętej metodologii, najważniejszą osobą decydującą o sukcesie w tej grze jest przede wszystkim sam gracz (inwestor). A nie przyjęta metodologia.