Jednym z powodów, dla których ludzie tak chętnie płacą podatek od marzeń (nazywany także przez ekonomistów podatkiem od głupoty) jest fakt, że gdy ktoś wygra kumulację, od razu staje się o tym głośno.
Słyszysz w radio czy telewizji najnowsze informacje o tym, że właśnie dzisiaj ktoś taki jak Ty wygrał całą górę pieniędzy i myślisz sobie: w sumie, dlaczego by nie spróbować?
I jest to piękny przykład, w jaki sposób działa pewna mało znana psychologiczna zasada, która mówi, że uznajemy za bardziej prawdopodobne rzeczy, które łatwo nam jest sobie wyobrazić.
Problem ten wspaniale i z humorem omawia w jednym ze swoich publicznych wystąpień Dan Gilbert, psycholog z Harvardu zajmujący się zagadnieniem szczęścia: jak je osiągnąć i co czyni ludzi szczęśliwymi.
A gdzie mowa o szczęściu, tam zawsze pojawia się zagadnienie pieniędzy.
Okazuje się, że ludzie szukający szczęścia często mają ogromny problem z jego znalezieniem, ponieważ niemal na każdym kroku popełniają błędy percepcyjne.
To znaczy, mają problemy z poprawnym oszacowaniem, jakie w konkretnej sytuacji mają szanse na zysk. I – co bardzo ciekawe – niepoprawnie też określają wielkość oczekiwanego zysku, który mają szanse (błędnie określone) osiągnąć.
Sztandarowym przykładem jest właśnie Lotto, gra hazardowa, w którą, jak podaje Totalizator Sportowy, gra około 60% Polaków. (Nie ma więc wątpliwości że problem percepcyjny jest powszechny).
Ale problem ten dotyczy nie tylko Polaków.
Dan Gilbert odkrywa, że Amerykanie wydają na hazard więcej pieniędzy, niż na wszystkie inne formy rozrywki razem wzięte.
Jednym z powodów popularności gier hazardowych jest – wspominany już – fakt, że słyszymy o zwycięzcach w tej grze.
A nie słyszymy o przegranych.
A jeśli nawet słyszymy o przegranych, to jest to jeden czy drugi z naszych znajomych.
A więc tworzy się złudne postrzeganie prawdopodobieństwa w grze: wiemy o jednym wielkim wygranym i o kilku osobach z naszego otoczenia, które przegrały. W naszym umyśle, całkiem podświadomie, tworzy się postrzeganie prawdopodobieństwa na wygraną absurdalnie wysokie w porównaniu z rzeczywistością.
Dan Gilbert w niezwykły sposób uświadamia, jak bardzo taka wizja prawdopodobieństwa jest daleka od prawdy. Bo gdyby na każdego zwycięzcę na loterii przeprowadzić wywiad z każdą osobą, która w tej samej grze przegrała, i pozwolić tej osobie tylko powiedzieć, że tak, że grała, i że przegrała, to aby obejrzeć ich wszystkich musiałbyś spędzić przed telewizorem dziewięć i pół roku.
Jedna osoba, która mówi: tak, wygrałem wielką stawkę. I sto milionów innych osób, z których każda mówi: ja przegrałem. Pokazujących się kolejno. Rok po roku. Bez przerwy.
Ja przegrałem. Ja przegrałem. Ja przegrałem…
Czy po oglądnięciu takiego wieloletniego programu telewizyjnego miałbyś jeszcze ochotę zagrać na loterii? Jak oceniałbyś WTEDY swoje szanse w tej grze?
Czy zgodziłbyś się wtedy ze stwierdzeniem Gilberta, który mówi, że grę na loterii można porównać do spuszczenia pieniędzy w toalecie?
Obejrzyj całą prezentację Dana Gilberta, w której omawia on ten problem percepcyjny i wiele innych.
Jeśli masz paskudny zwyczaj grania na loterii, pozbędziesz się go raz na zawsze, oszczędzając swoje pieniądze i zyskując możliwość ich wydania na inne cele.
Choć, może, niekoniecznie.
W następującej po wykładzie serii pytań do Dana Gilberta jeden ze słuchaczy podnosi ważną kwestię. Wskazuje, że spuszczenie pieniędzy w toalecie nie zapewnia tylu emocji, co gra na loterii. I sugeruje, że ludzie gdzieś głęboko zdają sobie sprawę, że mają niewielkie szanse na wygraną, ale grają, bo gra podnosi im adrenalinę. Przez moment czują ekscytację, która jest warta niewielkiej ceny kuponu na loterię.
Jaka jest odpowiedź Dana Gilberta? Zobacz sam: